Rozdział 27 - Cerberus

180 8 20
                                    

Nachyliła się nad krawędzią i skoczyła...

W ostatniej chwili z jej pleców wyrosły skrzydła. Gdy jej twarz nie spotkała się z ziemią była zdziwiona. Po chwili poczuła uścisk na swojej tali.

-Pojebało cię? - zapytał chłopak i postawił ją na dachu

Dziewczyna była w szoku. Przed nią stał jakiś młody demon. Miał czarne włosy, złote oczy i lekko ciemniejsza karnację niż ona. Z jego czoła wystawały małe rogi. Spojrzała za siebie i doznała jeszcze większego szoku, z jej pleców wystawały skrzydła. Białe z czarnymi końcami. Madison patrzyła to na chłopaka to na swojej skrzydła.

-Co jest kurwa?!

-Boże nie sądziłem, że jesteś aż tak tępa - pokręcił z nie dowierzaniem głową

-Ty masz... Ja mam - zaczęła bełkotać

-A no tak zapomniałem - chłopak zamknął oczy

Po chwili stał przed nią trochę bledszy chłopaka, o czarnych włosach i tych samych złotych oczach tyle, że nie miał rogów. 

-Hej jestem Cerberus - wystawił do niej rękę

-Ja.... Madison - odpowiedziała i uścisnęła rękę chłopaka - czemu nazywasz się jak... no ten - wybełkotała

-Jak pies z mitologii? Ojciec chciał mnie tak nazwać, więc o to jestem - uśmiechnął - a teraz muszę tu siedzieć, bo demon mnie wysłał do pilnowania swojego anielskiego dziecka -    prychnął - i to tępego jak but - wymruczał pod nosem

-Ej słyszałam - założyła ręce na piersi - możesz mi wytłumaczyć dlaczegóż ja do jednej cholery mam skrzydła? Co tu się przed chwilą odjebało? - usiadła po turecku na podłodze próbując nie zgnieść skrzydeł

-Boże ty serio jesteś tępa - pogładził swoją skroń i usiadł na przeciwko dziewczyny  - więc tak, twój ojciec się o wszystkim dowiedział, nawet o tym nieszczęsnym brunecie w, którym z niewiadomych przyczyn jesteś zakochana, twój ojciec rozmawiał z diabłem i zostałem zmuszony do pilnowania ciebie, z resztą bardzo dobrze bo nie chciałbym widzieć błękitno-czarnej krwi na chodniku i nie chciałbym utrudniać śledztwa, by ludzie nie dowiedzieli się o nas - westchnął widząc, że dziewczyna jest w totalnym szoku - nic nie wiesz o niebie i piękne? Nie ważne, może kiedyś ci powiem, wracając, wysłano mnie tu i o to jestem - uśmiechnął się sztucznie - syn Diabła pilnuje jedynego anielsko-demonicznego dziecka - prychnął

-Czekaj co? Pogubiłam się - powiedziała dziewczyna

-A mówili, że jesteś najmądrzejszą istotą - westchnął - jeszcze raz, twój ojciec poprosił mojego o pilnowanie ciebie, a, że jesteś aktualnie najważniejszą istotą na tej marnej ziemi i poza nią, to się zgodził, więc jestem tu i cię pilnuje rozumiesz?

-Mhm... Em, a jak ja mam ten no - wskazała na skrzydła

-Zamknij oczy odpręż umysł i po problemie - powiedział

Dziewczyna wykonała polecenie i jej skrzydła zniknęły.

-Dzięki - wybełkotała - Cerberus wiesz może czemu tak się stało?

-Właściwie to nie - wzruszył ramionami - a i nie mów do mnie pełnym imieniem, jestem Cerber, w sensie tak mówią na mnie osoby w moim wieku, czyli mniejszość tam na dole - dodał

-W zasadzie to ile ty masz lat? - zapyta

-W tym roku wybija mi 200 - powiedział z uśmiechem i spojrzał na nastolatkę - a om no to tu mam 19 dopiero

Dziewczyna się uśmiechnęła i patrzyła jak słońce znika za horyzontem. Po kilku minutach na dach wpadła Scarlett.

-Ja pierdole miałaś... - zaczęła ale urwała - co tu się odjebało? Ty żyjesz? - zapytała ale nie czekała na odpowiedź tylko od razu przytuliła dziewczynę

Tylko przypadek... ~ Five HargreevesOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz