Arrigo
Biorę swoją żonę pod ramię, już chcę ją zaciągnąć do namiotu, ale moja siostrunia zatrzymuje nas na swoich miejscach, rozprawiając na temat przyjęcia gratulacji. Wypowiadam pod nosem ciche przekleństwo, ponieważ zmuszeni jesteśmy stać pod łukiem zdecydowanie dłużej niżbym chciał, a moja cierpliwość cóż w ostatnim tygodniu została zbyt wiele razy nadszarpnięta.
— Moja żono – zwracam się twarzą do Elisy z aroganckim uśmiechem.
— Tak panie mężu? – odpowiada przekornie,
A jej uśmiech jest tak szeroki i rozbrajający, aż ciężko mi pozostać niewzruszonym, dlatego również się uśmiecham. Mamy to! W życiu bym nie pomyślał, że będę cieszyć się, jak dziecko w dniu własnego ślubu. O ironio tyle czasu przed tym uciekałem. Nasza skromna wymiana zdań zostaje przerwana przez podchodzących do nas pierwszych gości.
Po około trzydziestu minutach możemy w końcu przejść do namiotu. Nie puszczam dłoni swojej żony, trzymam ją mocną. Jakby zaraz ta bańka miała pęknąć, a ja obudziłbym się skacowany z tak pięknego snu. Kurwa niech ktoś mnie uszczypnie, nie albo mi przywali, bo kurwa nie wierzę w własne szczęście. Wchodzimy do namiotu, a huk wystrzału uderza z wielką siłą w moje uszy instynktownie chowam żonę za sobą i sięgam do kabury, ale jej tam nie ma, bo przecież to dzień mojego ślubu i z całego tego podekscytowania zapomniałem jej ubrać. W powietrzu między nami unosi się złote konfetti wystrzelone z armat przez druhny, które stoją na przeciwko nas i trzymają pół metrowe tuby w swoich dłoniach, Elisa wysuwa się za moich pleców śmiejąc się.
— Wyluzuj Arrigo — mówi Kładąc dłoń na moim ramieniu.
— Masz minę jakbyś chciał wszystkich pozabijać – dodaję bardzo rozbawiona.
Napięcie mija tak szybko, jak się pojawiło. Staram się wyglądać na zrelaksowanego, ale po minie mojej żony mogę stwierdzić, że marnie mi to wychodzi. Będąc członkiem mafii musisz być zawsze przygotowany na najgorsze, nigdy nie tracić czujności. Nawet jeśli to pierdolone konfetti. Elisa ciągnie mnie w stronę naszego miejsca do prostokątnego stołu, który jest pokryty koronkowym obrusem, a na jego wierzchu ustawione są dekoracje wykonane z żywych kwiatów, a liście opadają niekiedy do samej ziemi. Na blacie pośród dekoracji stoją ustawione nasze inicjały E&A. Tuż za stołem stoi drewniana ściana, którą przystrojono koronkowymi zasłonami przewieszonymi po obu stronach ściany, centralną cześć tuż nad naszymi głowami zdobiła neonowa lampa, którą tworzy napis "Better Together"
Razem lepiej, powtórzyłem te słowa pod nosem, odsuwając krzesło dla Elisy, która z zachwytem obserwowała pomieszczenie. Dosłownie widziałem ten blask w jej oczach. Zajmuję miejsce obok niej. Mam tak cholerną ochotę znowu ją pocałować, dlatego wyciągam lewą dłoń ujmuję ją za podbródek i zamykam jej ustaw w pocałunku. Zaskoczona oblewa się rumieńcem. Ach Ten krzywy wzrok Carllo, ze stolika ustawionego naprzeciwko nas, siedzi niecałe dwadzieścia metrów dalej, ale jestem w stanie go dotrzeć. Aż chce mi się śmiać, bo stary pryk już nic nie może zrobić, teraz Elisa należy do mnie i ta myśl powoduje, że na mojej twarzy rozkwita leniwy arogancki uśmiech.
— Nie uważasz, że deczko przesadzasz – odzywa się Elisa
— Wcale – odpowiadam z szelmowskim uśmiechem.
— Twoja suknia jest piękna, idealnie do ciebie pasuje — dodaję, zmieniając temat.
— Dziękuję — Odpowiada, a skóra jej policzków staje się różowa.
— A jak się czujesz, jako pani Lombardio? – pytam.
Zarzucam rękę na oparcie jej krzesła i przysuwam się bliżej.
CZYTASZ
M.A.F.I.A: NAZNACZONY TOM III
RomanceJestem, jak feniks. Wpierw musiałem spłonąć, by móc odrodzić się na nowo. Mimo wszystko to i tak nie zmyło ze mnie całkowicie grzechów mojego ojca. Jego zdrada naznaczyła mnie już na zawsze.... Arrigo po latach prób, wypracowuje sobie szacunek i odd...
