Wyszłam z samolotu i odgarnęłam włosy. Wiatr wiał bardzo mocno. Gdy tylko weszłam na lotnisko zobaczyłam bialutki uśmiech Reed'a. Chłopak odgarnął mi włosy z twarzy i mocno przytulił. Stęskniłam się za nim. Wziął ode mnie walizkę i poszliśmy w stronę samochodu. Dobre kilka godzin błagałam Oscara o zgodę na przylot do przyjaciela. Były z tym małe trudności, ponieważ Oscar nie lubi mnie puszczać do ludzi których nie zna. Mam wrażenie, że gdyby mógł zamknął by mnie w klatce. Wielu osobom wydawało się, że ja i Oscar nie jesteśmy zżyci, ale to nie prawda. Odkąd Sandra z nim zerwała, jakby się otrząsnął. Otworzył się na wszystkich. Więcej czasu spędzał z chłopakami, ze mną i Kylie. Chłopaki. Felix. Kiedy przypomniałam sobie o nim, od razu straciłam dobry humor. Miał całkowitą rację, coś się zmieniło od "incydentu" (tak to nazwijmy) w salonie. Na wielu stronach wcześniej czytałam o Felixie (zanim się dowiedziałam, że mam brata super gwiazdę byłam fanką the fooo w 100%), w internecie pisało, że on "nie może żyć bez miłości", nie miałam pojęcia, że o taki rodzaj "miłości" może mu chodzić. Może brzmię jak zdesperowana dziewczynka, ale to dlatego, że mi na nim zależy. Przez drogę rozmawialiśmy z Reed'em o lataniu i wysokościach, tak, że gdy wysiadłam z auta zakręciło mi się w głowie. Reed otworzył drzwi i weszliśmy do przedsionka. Gdy szliśmy do jego pokoju mijaliśmy kuchnię w której stała mama Reed'a. Była uśmiechniętą, wysoką kobietą o takich samych niebieskich oczach jak Reed. Pani Deming przywitała mnie serdecznie i poszliśmy na górę. Pokój chłopaka był duży, ściany miały kolor jasnoniebieski, a meble były zrobione z ciemnego drewna. Usiadłam na łóżku na którym Reed się rozwalił. Miał blond włosy, trochę ciemniejsze niż Felix i ciemnoniebieskie oczy. Miał na sobie ciemnozieloną koszulkę i ciemne jeansy. Uśmiechał się do mnie jak zawsze, jak do bliskiej osoby.
-No dobra, teraz powiedz mi co się dzieje z tym Felixem - powiedział Reed nie zmieniając pozycji
-Po prostu się zmienił - odpowiedziałam - mówiłam ci
-Wiem - pokiwał głową Reed - Okey, powiedziałaś mu kiedy wracasz?
-Nie - powiedziałam - Nawet nie powiedziałam mu, że do ciebie lecę
Deming zamyślił się, a jego niebieskie oczy pociemniały.
-Zrób to teraz - powiedział zdecydowanie - Nie dobrze, jeśli się od niego oddalisz
Wyjęłam telefon i wpatrywałam się w niego przez chwilę. A co jeśli nie odbierze? Albo gorzej, co jeśli się na mnie wścieknie? Zawsze źle na niego wpływało, kiedy widział mnie z jakimś chłopakiem, a dopiero teraz, kiedy wyleciałam do chłopaka którego on w ogóle nie zna? Z drugiej strony, czułam, że Reed ma rację, że im bardziej się od niego oddalę, tym bliżej rozstania się znajdziemy. Wypuściłam powietrze i napotkałam spojrzenie Reed'a. Wzięłam się w garść i wybrałam numer.
-Halo?
Głos z słuchawki sprawił, że zesztywniałam. Odebrała jakaś laska. Co jakaś dziewczyna mogła robić w jego pokoju? "Nie może żyć bez miłości" te słowa odbijały się echem w mojej głowie. Powstrzymałam łzy i krew zaczęła szybciej płynąć mi w żyłach. Wzbierała się we mnie wściekłość.
-Hej - odpowiedziałam - Tu dziewczyna Felixa, przekaż, że dzwoniła Cassie i, że z nim zrywa
Ostatnie słowa utkwiły mi w głowie. Wyłączyłam się i wybuchłam płaczem. Reed słyszał całą rozmowę i mocno mnie przytulił. To koniec, naprawdę koniec, pomyślałam.
***
Wyszedłem z łazienki i rzuciłem mokry ręcznik na łóżko. Prosto na Berry, która spojrzała na mnie zdziwiona. Zastanawiałem się gdzie wcięło Cas. I wezwałem posiłki - Berry to moja przyjaciółka z dzieciństwa i wiedziała o mnie prawie wszystko. Powiedziałem jej, że mam dziewczynę i to, że ostatnio ciągle się kłócimy.
CZYTASZ
Zacznijmy od początku /TFC/
FanficZacząć od początku, nie znaczy zapomnieć o tym, co było wcześniej tylko to zaakceptować i iść dalej z lepszym doświadczeniem. Historia z udziałem zespołu The Fooo Conspiracy. Druga część - Zostańmy do końca ^^