Obudziły go promienie słońca wpadające przez okno
- Gdzie - nie dokończył zdania, bo zorientował się, że jest w pokoju kanarka - Pedri? -Ale nie było go obok niego. Wyszedł stamtąd i pospieszył na dół, by znaleźć go na kanapie w salonie oglądającego mecz - Co robisz?
-Dopóki nic nie powiesz wstawaj, idziemy - wyłączył telewizor i chwycił kluczyki do samochodu.
-Dokąd? -Gavi był bardzo zdezorientowany, jak znalazł się w domu Pedriego? I dlaczego wyglądał jak dupek?
-Spotykamy się z chłopakami na śniadanie, bo wczoraj nie mogliśmy iść na kolację - spojrzał na niego jeszcze poważniej.
-Jesteśmy? Nie, nie, nie, nie, muszę lecieć - ledwo pamiętał, że miał lecieć do swojego starego domu.
-Przestań odpowiadać mi na pytania i gdzie masz lecieć? -W głosie starszego mężczyzny zaczynała pojawiać się złość.
-Do Sewilli.
-Do Sewilli? -nagle złość wzrosła, Gavi nic mu nie powiedział, najpierw go wystawił, a teraz mówi mu, że musi podróżować.
-Nie odpowiadaj mi na pytania, a jeśli pojadę
-Do Sewilli, nic mi nie powiedziałeś? Kiedy wracasz?
-Za tydzień
- Co? -powiedział zaskoczony lub zły, Pablo nawet nie wiedział, co mu chodzi po głowie. - O której masz lot?
-Emm... Chyba też nie o dwunastej, nie pamiętałem o której wyjeżdżam.
-No to skoro już czas na śniadanie, to chodź, zawiozę cię później na lotnisko - ten Pedro był taki dziwny, wkurzył się na niego, ale zaproponował, że go zawiezie, po prostu dziwne.
.....
Droga do restauracji była cicha, Pedri nie powiedział ani słowa, jak to miał w zwyczaju za każdym razem, gdy szli razem, były chwile, kiedy Gavi miał tak dość słuchania jego gadania, że odpowiadał tylko "aha" "tak" "ok" "ya" i nie wydawał się tym przejmować, ponieważ wciąż ze sobą rozmawiali.
-Gdzie byłeś wczoraj? Pedri powiedział nam, że byłeś do dupy w alkoholu - powiedział Ansu kpiąc z niego.
-I kto był tym szczęściarzem?- tym razem Ferran otworzył usta, chciał tylko, żeby się zamknęli, ledwo pamiętał, co zrobił i kto wie, co powiedział kanarkowi w nocy, żeby go zdenerwować.
-Nieszczęsna - wtrącił wściekły Pedro.
-Dała mi swój Instagram - wyjął komórkę i pokazał im zdjęcie.
-Człowieku, to wygląda jak Pedri.
-Co? -wyrwał telefon z rąk Ansu, by zobaczyć zdjęcie dziewczyny. Co za kłamcy! Kłamcą był on. To było tak, jakby zrobili zdjęcie kanarka i nałożyli ten głupi filtr Snapchata, który sprawia, że wyglądasz jak kobieta lub mężczyzna.
Pedri, który był przed nim, patrzył na niego bardzo dziwnie, już nie ze złością, ale z ciekawością. A teraz spacer do domu był niezręczny, co myślał starszy chłopak teraz, gdy powiedzieli, że dziewczyna, którą pocałował, wyglądała jak on? A co najgorsze, uważał ją za bardzo atrakcyjną.
Krótko mówiąc, musiał uciec jak najdalej od tego miejsca.
- Idź po swoje rzeczy, poczekam na ciebie - powiedział pan swoich myśli, gdy dotarli do jego domu.
- Mogę iść sam, nie martw się - chciał oddalić się od niego jak najdalej.
- Nie, poczekam na ciebie - kanarek potrafił być czasem bardzo głupi, więc nie nalegał.
CZYTASZ
Hungry for Life
FanfictionGłodny życia. Pomimo posiadania wszystkiego, Pedri czuł, że czegoś mu brakuje, czuł ogromną pustkę i nigdy nie przypuszczał, że znajdzie ją w swoim rywalu, Gavim, który nigdy nie przypuszczałby, że kanarek go pokocha. Książka jest własnością @realsk...
