Rozdział 1

68 11 4
                                    


Czas płynął, a ja stałam w miejscu. Czułam się jak kukiełka sterowana przez kogoś ważnego. Mówili: „Dziękuj Bogu, że dla Narodu jesteś ważna". Lecz nie chciałabym być Księżniczką. Chciałabym być wolna. Dosłownie wolna. Nie trzymać się żadnych reguł i zasad. Chciałam się stąd wyrwać. Lecz nie wiem, co tutaj mnie jeszcze trzyma. Muszę stąd uciec i to jak najszybciej. Czuje się coraz gorzej. Coś chce mną władać. Jakaś ogromna siła.
Nazywam się Rose Morgenstern i oto moja historia.

04 Stycznia 1492 r., Londyn

Właśnie wracam z delegacji z innego kraju. Wszystko szło dobrze, dopóki nie zostałam zaatakowana. Nikt z moich rycerzy nie miał szans z napastnikami. Niby zwykli ludzie, ale tak nie było.
Zabili moich ludzi, a mnie wprawili w stan nieprzytomności i porwali mnie.

Nie wiadomo który dzień i miejsce.

Nie wiem co to za miejsce i gdzie ja jestem.
­– W końcu Ciebie znalazłem, moja słodka. – Usłyszałam głos mężczyzny. – Nawet nie wiesz ile na Ciebie czekałem. Już niedługo będziemy razem. – Czułam, jak ktoś dotyka moich rudych loków. - A teraz do zobaczenia niebawem. – Głos zniknął, a ja się trzęsłam ze strachu. Co teraz ze mną będzie - pomyślałam przerażona.

500 Lat To MałoOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz