Od autorki: Jak mija Wam dzień? :)
Wróciłem do kuchni, gdy Liama już nie było. Niall siedział na stołku z twarzą schowaną w dłoniach. Podszedłem do niego i odciągnąłem jego ręce od buzi. Zmarszczyłem brwi widząc jak jego policzki błyszczą od łez.
- Ej, nie płacz. Nie przejmuj się nim. Myśli, że jest mądry i wie, co jest dla mnie dobre, ale nieprawda - powiedziałem ścierając kciukiem jego łzę - Poza tym, pewnie jest po prostu zazdrosny - uśmiechnąłem się do Nialla - Myśli, że nie wiem, że na mnie leci - wyszeptałem mu do ucha, przez co poruszyło się lekko.
- L-leci? - spytał.
- Podobam mu się - przeczesałem palcami jego włosy co sprawiło, że przymknął oczy.
- M-mogę odejść. J-jeżeli jestem pro-problemem - wyszeptał.
- Jeżeli będziesz grzeczny i przestrzegał zasad, nie będziesz problemem - powiedziałem całując delikatnie jego czoło - W twoim pokoju są ubrania. Przejrzyj je, ale najpierw zaściel łóżko. Nikt inny za ciebie tego nie zrobi - odsunąłem się.
- Pana łóżko też mam zaścielić? - spytał zeskakując ze stołka. Zmarszczyłem brwi. Bylem zdezorientowany przez sposób w jaki mnie nazwał, ale też przez to co powiedział.
- Nie. Czemu miałbyś?
- U poprzedniego właściciela to robiłem.
- Oh, czyli zajmowałeś się domem? - potwierdził kiwnięciem głowy - Tutaj nie.. Wystarczy, że będziesz sprzątał po sobie Niall - posłałem mu uśmiech - Umiem po sobie ogarnąć.
Gdy skończyłem mówić, ruszył schodami na górę. Obserwowałem go, jego nogi, bujający się za nim jasny ogon.
- Pokażesz mi się potem w nowych ciuchach? - zawołałem stając przy schodach, gdy chłopiec był już na duże.
- Tak! - odkrzyknął, a ja przekonany, że trochę posiedzi na górze, zajęty nowymi ubraniami, poszedłem do swojego gabinetu.
Usiadłem na fotelu przy biurku i wziąłem do ręki teczkę z listą osób, które przerzucają za mnie narkotyki do innych krajów. Z kilkoma muszę się jeszcze rozliczyć.
Wybrałem numer jednego z nich, jednak odezwała się poczta głosowa. Zmarszczyłem brwi i zadzwoniłem do Harry'ego, który ma bezpośredni kontakt z tymi ludźmi i odbiera od nich przywieziony towar.
- Tak? - odebrał, a ja wstałem od biurka.
- Czemu Bunetta nie odbiera? - warknął - W nocy przecież wylądował w Londynie.
- Uhm, on.. to znaczy jego.. złapali.
Otworzyłem szeroko oczy.
- Słucham?!
- Na lotnisku przy sprawdzaniu bagażu..
- Masz kurwa dopilnować, żeby nas nie wsypał - warknąłem.
- Tak, oczyw-
- Ładnie? - do mojego gabinetu wbiegł Niall stając na środku pomieszczenia i obracając się ubrany w czerwoną spódniczkę i białą bluzeczkę.
- Kto to? - spytał zdezorientowany Styles.
- Nie ważne! Wiesz co masz zrobić - rozłączyłem się i rzuciłem komórkę na kanapę stojącą naprzeciwko mojego biurka - A tobie chyba mówiłem, że masz nie wchodzić do mojego gabinetu!
Niall momentalnie się skulił, a jego uśmiech znikł.
- Prze-przepraszam. Chcia-chciałem się pokazać w no-nowych ubraniach - wyjąkał wpatrując się w podłogę.
- Nie zmienia to faktu, że naruszyłeś jedną z zasad - warknąłem przysiadając na kanapie. Byłem wściekły przez wpadkę, którą zaliczył jeden z moich ludzi i nie chciałem wyładować złości na Niallu, ale tak już wyszło - Jeżeli od początku nie nauczysz się zasad. To będziemy mieli problem. Chodź tu. Połóż się na brzuchu na moich kolanach - rozkazałem, a on wykonał powoli moje polecenie.
- Pro-proszę.. - wyszeptał. Chciałem mu już powiedzieć, że nie ma co prosić, bo kara mu się należy, ale on kontynuował słabym głosem - Nie pasem..
Zakrztusiłem się własną śliną. Wpatrywałem się w tył jego głowy i położone uszka.
- Dam ci pięć klapsów, ręką - powiedziałem z trudem. Czułem jak wzdycha z ulgą.
CZYTASZ
Niall | Ziall (mpreg) ✔️
FanfictionMusisz przestrzegać zasad, by nie zostać ukarany Niall, zrozumiano? [kiedyś była ładniejsza okładka, ale bałam się, że wa**pad by się wkurzył za obrazki dla dorosłych więc musiałam zmienić, żeby nie usunęli mi ff/konta]