VI

727 90 12
                                    

Taehyung nie mógł zasnąć tej nocy. Martwił się o swojego nowego, internetowego znajomego. To fakt, przywiązywał się do ludzi zdecydowanie zbyt szybko, ale co mógł na to poradzić? Taki już był, a unikanie rozmów w szkole i poza nią niczego nie dawało - gdy już ktoś zaczął z nim rozmowę, coś w nim pękało. I mimo tego, że chciał, mimo tego, że cholernie się bał, to i tak nie potrafił nikomu odmówić. Zawsze wymieniał chociaż tę parę słów z każdym, kto tylko się nawinął. I to nie tak, że nie był asertywny, o nie. On po prostu kochał być z ludźmi, nawet jeśli ci zrobili mu krzywdę i im nie ufał. Nawet jeśli nie ufał samemu sobie.

Przekręcił się na drugi bok, wkładając rękę pod głowę. Było mu strasznie gorąco. Zaczął kopać nogami, by zrzucić z siebie kołdrę. Stwierdził, że najwyżej będzie chory, trudno. Chciał po prostu zasnąć. Nie wiedział, że to nie temperatura otoczenia, a jego własne myśli mu w tym przeszkadzały.

Napisał coś nie tak? - zaczął się zastanawiać. A może coś się stało? Może młodszy miał jakiś wypadek i dlatego tak nagle przestał się odzywać? Serce zaczęło mu bić jak szalone, gdy tylko o tym pomyślał. W głowie miał już tysiące przerażających wizji śmierci, czy to przez jakąś chorobę, czy to przez potrącenie przez samochód, a nawet atak terrorystyczny. Po chwili jednak sam sobie zaprzeczył. Wiedział, że za bardzo panikował. Może po prostu telefon wpadł mu do toalety? - pomyślał, nabierając powietrza w płuca i próbując się uspokoić. Chciał tylko zasnąć, na litość boską. Przeklinając za to samego siebie w myślach, wziął do ręki telefon.

cherryboi: martwię się

cherryboi: odpisz, proszę cię

Gdy po kilku minutach jego wiadomości nadal nie zostały wyświetlone, zablokował telefon z cichym westchnieniem i rzucił go na drugą połowę łóżka. Jego myśli znów stawały się chaotyczne, niemożliwe do okiełznania, a chłopak przechodził z jednej skrajnej emocji w drugą. Położył dłoń na czole i przeczesał sobie palcami włosy. Różowe włosy. Uśmiechnął się pod nosem. To, że miały właśnie taki kolor było zasługą  tylko i wyłącznie tego, kto właśnie zajmował jego myśli. Sam nigdy nie wpadłby na taki pomysł, a w gruncie rzeczy spodobał mu się jego nowy wygląd. Wyciągnął z wysiłkiem ramię i ponownie chwycił telefon.

cherryboi: kiedyś spytałeś skąd wziął się mój nick

cherryboi: wtedy ci nie powiedziałem, przepraszam

cherryboi: byłem strasznie wkurzony

cherryboi: a wiesz dlaczego?

cherryboi: bo nienawidzę, gdy ktoś go obraża

cherryboi: mojego przyjaciela

cherryboi: chociaż pewnie powinienem powiedzieć "byłego" przyjaciela

cherryboi: ale wiesz

cherryboi: to nie tak, że mnie to nie boli

cherryboi: to, że mnie zostawił

cherryboi: ale myślę, że każdy zasługuje na drugą szansę

cherryboi: nawet on

cherryboi: albo raczej "szczególnie on"

cherryboi: bo tak, przez niego wszystko się posypało

cherryboi: ja się rozsypałem

cherryboi: ale to z nim przeżyłem w życiu swoje najlepsze chwile

cherryboi: to dzięki niemu one w ogóle istniały

cherryboi: więc proszę, nie reaguj w ten sposób

cherryboi: to mnie boli, a on na to nie zasłużył

cherryboi: co do mojego nicku... to dość zabawna historia

cherryboi: bo kiedyś grając w berka uderzyłem nogą w drzewo wiśni

cherryboi: cholernie bolało

cherryboi: przyjaciel kazał mi się nie ruszać i pobiegł po moich rodziców

cherryboi: oni opatrzyli mi ranę, a ja nie chciałem wracać do domu

cherryboi: więc on został ze mną pod tym drzewem, jako że nie chciałem nigdzie chodzić, noga za bardzo mnie bolała

cherryboi: więc wygłupialiśmy się i jedliśmy wiśnie, a gdy obie te rzeczy nam się znudziły, zaczęliśmy zwyczajnie rozmawiać

cherryboi: i wtedy zbliżyliśmy się do siebie jak nigdy wcześniej

cherryboi: od tamtego momentu wiśnie zawsze kojarzą mi się z miłymi chwilami

cherryboi: i z nim

Nie wyświetlono.

Taehyung ponownie westchnął i odłożył telefon. Uśmiechnął się jeszcze delikatnie, odtwarzając w umyśle wspomnienia, o których opowiadał, po czym zasnął, całkowicie uspokojony.

Nie miał pojęcia, że właśnie w tym momencie, gdzieś daleko od niego, ktoś odczytywał jego słowa, łkając cicho w rękaw własnej bluzy i również mając w głowie wspomnienia dnia spędzonego pod drzewem wiśni.

don't leave me behind | chat | taejinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz