I'd fuck and suck some guy for this.
19 stories
𝐏𝐀𝐑𝐀𝐃𝐈𝐒𝐄 𝐂𝐈𝐓𝐘; xante short story by _piromanka_
_piromanka_
  • WpView
    Reads 2,815
  • WpVote
    Votes 259
  • WpPart
    Parts 3
"Sprzedałbym cię za paczkę najtańszych papierosów. Ty pewnie oddałbyś mnie za darmo. I właśnie dlatego robimy to co ja powiem" Byliśmy młodzi i nierozważni. Stąpaliśmy po cienkiej granicy między normalnością, a szaleństwem. Ale podobało nam się to. Bo byliśmy w tym wszystkim razem...
Blachary ~Spoiled brat~ by _KaroSiaaa_
_KaroSiaaa_
  • WpView
    Reads 28,899
  • WpVote
    Votes 2,210
  • WpPart
    Parts 23
Nikt go nie rozumiał, kiedy twierdził, że pieniądze tak naprawdę szczęścia nie dają. Oni nigdy nie zobaczyli tej drugiej strony medalu. Musiał uważać na każdym kroku, dla obcych był jedynie bankomatem. Albert łatwo chłonął nałogi, a najgorszym z nich była atencja. Ta ciągła chęć bycia na ustach każdego, fala kompletów i ogromna ilość uwagi - były tym, czego zawsze potrzebował. + Speedacco / Blachary + Zakszot + Hurt/Comfort - Bogaty dzieciak. - Mruknął szatyn opierając się na masce czarnego samochodu. - Rodzice cię rozpieszczają. Albert nie mógł przejść obok tych krzywdzących słów obojętnie. Tego się właśnie obawiał, braku zrozumienia. - Sam ją kupiłem, nikt mnie nie rozpieszcza. - Mruknął zakładając ręce na wysokości klatki. Temat relacji w rodzinie był dla niego drażliwy, nie lubił o tym rozmawiać. - Z pieniędzy rodziców. - Wyśmiał odpychając się i podchodząc bliżej auta
moonlight - morwin by igaxoxo9
igaxoxo9
  • WpView
    Reads 65,142
  • WpVote
    Votes 3,698
  • WpPart
    Parts 32
19 letni Gregory Montanha, po tym, jak jego rodzice powiedzieli mu, że się rozwodzą nie miał zamiaru przebywać z nimi całe lato i słuchać ich kłótni. Aby odpocząć od natłoku myśli jego rodzice posyłają go na całe wakacje na drugi koniec kraju - do Miami, gdzie spędził parę pierwszych lat swojego życia. Wraz z powrotem do starego miejsca, wraca do starych znajomych, którzy na pierwsze rzut oka w ogóle się nie zmienili. Podczas pobytu w Miami nie tylko odkrywa tajemnice swoich przyjaciół, ale również prawdziwego siebie.
𝐀𝐔𝐓𝐎𝐃𝐄𝐒𝐓𝐑𝐔𝐂𝐓𝐈𝐎𝐍; dante capela story by _piromanka_
_piromanka_
  • WpView
    Reads 5,782
  • WpVote
    Votes 545
  • WpPart
    Parts 7
"Już nawet nie wiem, co jest ze mną nie tak!" Czyli to jak widzę/wyobrażam sobie historię Capeli... ____ Tak brakuje mi rozwinięcia tego wątku, a w szczególności tego czasu po stronie crime, że postanowiłam sama coś stworzyć. !Niektóre informacje będą się różnić od canonu jak imiona, różnica wieku, wydarzenia i na pewno wiele zostanie wymyślonych! Jednak postaram się trzymać tego co jest nam znane... ____
𝐄𝐓𝐄𝐑𝐍𝐀𝐌𝐄𝐍𝐓𝐄; pastela oneshot by _piromanka_
_piromanka_
  • WpView
    Reads 931
  • WpVote
    Votes 104
  • WpPart
    Parts 1
"Było tak miło i przyjemnie, że przez chwile zapomniałem, że to przez niego umieram. O tym, że to siwowłosy kradnie każdy mój oddech i sprawia, że moje życie to koszmar." Umierał w ciszy z rosnącym w jego płucach złotym ogrodem, który miał być dowodem skrywanej od dawna miłości...
im the shade of silence ~ Pastela by mentiss27
mentiss27
  • WpView
    Reads 35,323
  • WpVote
    Votes 3,653
  • WpPart
    Parts 31
W życiu jednego policjata jest wiele niedomówień i sekretów. Jego życie nie wydaje się takie idealne, jak wszyscy uważają... Ale czy ktoś to zauważy? OKŁADKA ZROBIONA PRZEZ @Ewxia2 Dziękuję bardzo <3 *** Opowiadanie stworzone w celach humorystycznych, nic z przedstawionych sytuacji nie jest prawdą a jedynie inspiracją z postaci fikcyjnych w grze GTA RP) (Niektóre wydarzenia są podobne do występujących na streamach) Nie życzę sobie kopiowania moich prac, ani wykorzystywania ich czy cytowania bez pozwolenia.
Wcześnie Rano [Xander x Capela] ONESHOT by nekrollvst
nekrollvst
  • WpView
    Reads 943
  • WpVote
    Votes 82
  • WpPart
    Parts 1
Było jeszcze wcześnie rano. Wschodzące słońce, nad małą wysepką Los Santos, rozciągało się między wysokimi, szklanymi budynkami i tymi mniejszymi, bardziej przy ziemi i lepiej dostępnymi człowiekowi. Biegało gdzieś radośnie, odbijając się na wszystkie strony w ciepłych barwach, dając chociaż trochę szczęścia wyspowym mieszkańcom. W tym szarym i smutnym mieście trudno było o uśmiech i radość. Może raz, na jakiś krótki czas, ktoś rzuci szybkim uśmieszkiem, ale szybko odwróci głowę i pójdzie w inną stronę, jakby to nigdy nie miało miejsca. I to wcale nie było takie dziwne dla ludzi. Wcale. Traktowali to jako miłą codzienność, albo nawet chwilową przerwę od niej. Jako taki... Moment odejścia od rutyny. Lekka nadzieja, że szczęście jeszcze tu istnieje, a ludzie nadal mają duszę.