nisshyy
Czasem najwięcej dzieje się tam, gdzie nikt nie patrzy. W sali, gdzie pachnie kawą i papierem. W spojrzeniach, które trwają ułamek sekundy za długo. W zdaniach, których sens ukrywa się pod warstwą metafor.
To opowieść o słowach, które nie powinny znaczyć zbyt wiele. O granicach, które rozmywają się powoli. I o tym, co dzieje się w zamkniętych salach, niedopowiedzeniach i między wierszami.
Nie zaczęło się nagle. Nie było wielkich słów ani dramatycznych gestów. Tylko rozmowy o literaturze, kilka nieistotnych zbiegów okoliczności i coś, co z czasem przestało być przypadkiem.
Uczennica, która zbyt wiele rozumiała i zbyt często mówiła to głośno.
Nauczyciel, który zbyt długo udawał, że to tylko podziw.
To nie jest historia o wielkiej miłości. To historia o tej, której nie wypadało nazwać.