teacupsandtearss
- Reads 802
- Votes 52
- Parts 15
Lee Felix zawsze był ciszą w świecie, który kochał hałas.
Dwudziestojednoletni, piegowaty blondyn zbyt często wybierał kąty pomieszczeń zamiast jego środka, obserwując życie zza kubka ciepłej herbaty i zapiętego pod szyję płaszcza. Mówił niewiele, ale czuł za dużo - każde spojrzenie, każde słowo, każdy ton głosu zostawiał w nim ślad. Święta w Seulu miały być dla niego bezpiecznym powrotem do znanego rytmu: rodzina, spokój, cisza i brak niespodzianek.
Los jednak miał wobec niego inne plany.
Bo Hwang Hyunjin był dokładnie tym, czym Felix nigdy nie chciał się stać - głośny, nieprzewidywalny, żyjący w biegu i chaosie, który zdawał się podążać za nim jak cień. Tam, gdzie Felix milkł, Hyunjin śmiał się za głośno. Tam, gdzie Felix uciekał, Hyunjin wchodził bez pukania. Ich spotkanie było przypadkiem, ale wszystko, co nastąpiło później, przestało nim być.
Z każdym kolejnym dniem Felix zaczynał mówić trochę więcej.
Śmiać się trochę głośniej.
Zostawać w miejscach, z których wcześniej by uciekł.
Przy Hyunjinie cisza Felixa nie znikała - zmieniała się. Stawała się pewna, ciepła, pełna słów, których nie bał się już wypowiadać. A Hyunjin? Po raz pierwszy w życiu nauczył się słuchać.
Bo czasem miłość nie polega na tym, że ktoś ratuje cię z ciszy.
Czasem polega na tym, że ktoś siada obok i sprawia, że cisza przestaje być samotna.
„Felix był cichy nie dlatego, że nie miał nic do powiedzenia -
był cichy, bo czekał na kogoś, przy kim nie będzie musiał szeptać."
Publikacja- 24.12.25