makaronzserem
Tak więc stali naprzeciwko siebie - ona z oczami utkwionymi w jego twarzy - on przeszywając ją na wylot swoim oskarżycielskim spojrzeniem.
- Oh dziękuje, bądź pozdrowiony mój wybawicielu - ukłoniła się, zataczając koło ręką - bowiem przybyłeś w idealnym momencie, żeby odpierdolić się i zostawić mnie w spokoju.
Uśmiechnęła się szeroko pomimo pulsującego bólu dolnej wargi i ruszyła, czy może jednak, kontynuowała spacer, który został jej przed sekundą bezczelnie przerwany.
Znów ją zatrzymał.
- Przepraszam, wiem, że nie powinienem, wiem, że to nie moja sprawa, ale kurwa! - złapał jej twarz w dłonie i uniemożliwił jej ucieczkę - Nie, nie przepraszam - stwierdził twardo - to jest moja sprawa, czy tego chcesz czy nie Hermiono. To jest moja sprawa od momentu, kiedy zobaczyłem cię w tym przeklętym pociągu i nie interesuje mnie co masz na ten temat do powiedzenia.
CoverArt by KUMATAN