xmadka
Wjechałem do garażu, gdzie na miejscu obok stał zniszczony Vamos Vasqueza. Wysiadłem z samochodu i powolnym krokiem zbliżyłem się do maski R8, po czym przed nią kucnąłem. Pogładziłem niewielką rysę tuż po światłem, czując spływającą po policzku łzę.
- Dla ciebie, Vaski.
Po tych słowach nakleiłem na niej plasterek. Tak samo, jak zrobił to on kilka dni temu.
- Nigdy cię nie zapomnę.