pinkmaster444
„Miłość miała być naszym zwaśnionym snem, stała się naszym największym koszmarem i echem dawnych nas"
To miał być zwykły spacer. Ona kochała go w tajemnicy, on chciał jej coś wyznać. W ich ulubionym lesie czekało jednak coś, czego nie mogli przewidzieć.
Rytuał. Nieznajomi. Krzyk. Ucieczka, która kończy się tragedią. Chłopak znika, a dziewczyna zostaje sama - z raną, która nigdy się nie zagoi.
Lata później pojawia się ktoś, kto wygląda jak on. Ten sam uśmiech, to samo spojrzenie. Ale las pamięta. Zaginięcia w okolicy przypominają tamtą noc, a cienista prawda coraz bardziej wychodzi na jaw.
Miłość. Mrok. I pytanie, które wciąż ją prześladuje: czy to naprawdę on? Czy raczej coś, co wróciło, by dokończyć, co zaczęło?