PrincessDeath2001
W czerni nocy morze drży bez tchu,
jakby skrywało szept przeklętych snów.
Fale - jak palce widm - suną po piachu,
ciemne, lodowate, zrodzone ze strachu.
Gdzieś pod powierzchnią, tam, gdzie światło ginie,
budzą się cienie, co śpią w głębinie.
Ich oczy jarzą się blado w mroku,
czekając statków, co zbłądzą w toku.
Wiatr krąży nad wodą jak zwiastun złej mowy,
rozcina przestrzeń, szarpie masztowy.
A morze nuci swą pieśń zatraconą-
o duszach, co kiedyś stały się toną.
I tylko księżyc, blady jak blizna,
patrzy, jak fala brzegi wygryza.
Bo morze pamięta każdy krzyk niemy,
i zbiera je w sobie - do własnej ciemnej głębi.