AvelisBlur
- Reads 785
- Votes 440
- Parts 8
Sprzątam mieszkania po ludziach, którzy zniknęli.
Nie spodziewałam się, że pewnego dnia w jednym z nich znajdę siebie.
Aleksander Wroński nie żyje.
A przynajmniej od jedenastu miesięcy nikt nie potrafi udowodnić, że jest inaczej.
Mam tylko spakować jego rzeczy, podpisać kilka pudeł i wrócić do własnego, całkiem przeciętnego życia.
Proste.
Dopóki w jego biurku nie znajduję swojego zdjęcia.
Potem kolejnego.
I następnego.
Wroński najwyraźniej wiedział, gdzie mieszkam, gdzie pracuję i jak wygląda mój zwyczajny wtorek. Problem w tym, że ja nigdy go nie spotkałam.
Przynajmniej niczego takiego nie pamiętam.
Powinnam zadzwonić na policję.
Zamiast tego słyszę prysznic.
A chwilę później z łazienki wychodzi nagi mężczyzna, którego od jedenastu miesięcy szukają policja, rodzina i pół miasta.
Patrzy na mnie tak, jakby zobaczył ducha.
I mówi moje imię.
Aleksander twierdzi, że mnie zna.
Zna moje przyzwyczajenia. Moje ciało. Rzeczy, których nigdy mu nie powiedziałam.
A im więcej odpowiedzi od niego dostaję, tym bardziej zaczynam podejrzewać, że największym problemem nie jest to, kim on był dla mnie.
Tylko kim ja byłam dla niego.
I dlaczego ktoś zadał sobie tyle trudu, żebym o tym zapomniała.
Nie pamiętam Aleksandra Wrońskiego.
Moje ciało najwyraźniej ma na ten temat własne zdanie.