ariawrites__
Jesień powoli ustępowała miejsca zimie a chłodne poranki stawały się nieszczęsną codziennością. Szare chmury niosły się razem z bezlitosnym wiatrem, przewiewając ulicę Katowic, niosąc za sobą smród mokrych liści i dymu z kominów
-Ej, biedroneczka!
Krzyknął Kirishima do Ochaco ktora szła ze swoim czerwonym plecakiem w czarne kropki.
-No nie bój się nas kotek, chcemy się tylko przywitać! Co, chcesz może drobnych na drugie śniadanie?
Głos Miny podążył za Kirishimą, który w tym momencie złapał plecak Ochaco za jeden z pasków i przerzucił go przez ogrodzenie, a różowy bidon wyrzucił w krzaki.