sapphirebutterfly17
Każdego roku spędzałem w tym domu całe wakacje. Ona zawsze mieszkała w domu naprzeciwko. To było takie naturalne i właściwe. Znaliśmy się, odkąd pamiętam. Czasami bawiła się w ogrodzie ze starszą dziewczynką, wyglądały na kuzynki, ale nie znałem jej tak dobrze. Ona wolała bawić się z dziećmi w swoim wieku. Wakacje po zakończeniu pierwszego roku szkoły różniły się od innych. Ona miała swoje przyjaciółki z klasy, które nie chciały zadawać się z chłopakiem, a ja, chociaż nie mieszkałem tam cały rok, znalazłem grupkę znajomych, którzy uważali, że zabawa z dziewczynami jest dla frajerów. Na szczęście rok później wszystko wróciło do normy. Ona zostawiła swoje koleżanki, mówiąc, że się za mną stęskniła i że woli mnie od nich. Kolejne lata mijały, a dwa miesiące każdych kolejnych wakacji spędzała albo ze mną, albo ze starszą dziewczyną, która była u niej najwyraźniej w każde wakacje.
Kolejna przerwa nastąpiła, kiedy mieliśmy po czternaście lat. Nie przybiegła się ze mną przywitać, kiedy tylko przyjechałem, tak jak zawsze. Nie przyszła w nocy i nie wystukała naszego sekretnego kodu na oknie, żebym wpuścił ją do środka. Obserwowałem przez kolejne dni jak wsiada do samochodu ze swoimi rodzicami z samego rana, i jak wraca późnym wieczorem. Po pierwszym miesiącu wakacji, przestała znikać na całe dnie, ale dalej zachowywała się jakby jej nie było. Siadała na skarpie za swoim domem, która kiedyś była naszym miejscem, i wpatrywała się w las, a kiedy robiło się ciemno obserwowała gwiazdy. Próbowałem z nią porozmawiać, zapytać co się stało. Ale ona nie odpowiadała. Nie słyszałem, żeby rozmawiała z kimkolwiek. Stało się coś poważnego i nie rozumiałem, czemu mi nic nie powiedziała. Przecież obiecali sobie, że zawsze będą mówić sobie wszystko. Czy nie ufała mi na tyle?
To był ostatni raz kiedy ją widziałem. Dopóki nie skończyłem siedemnastu lat.