Paluszkowiec123
"Kiedy Ana wraz z bratem przeprowadza się do małego, cichego miasteczka, nie liczy na zbyt wiele w nowej szkole. Nigdy nie lubiła tłumów wokół siebie ale ta jedna osoba zamętli w jej głowie przez co przeżywa tam te dobre jak i te złe chwile".
Lato w miasteczku miało być zwyczajne - pełne światła i chwili, które smakują jak wolność. To miała być pora roku, kiedy problemy zostają daleko za plecami ale są miejsca, które nawet w słońcu rzucają długi cień.
Wśród śmiechów, przyjaźni i pozornie zwykłych dni kryje się melancholia, która przychodzi nieproszona i dramatyzm, który wyczekuje odpowiedniego momentu by się ujawnić.
To opowieść o ludziach, których drogi przypadkiem się przecięły. O chwilach, które potrafią być jednocześnie najpiękniejsze i najboleśniejsze.
Czasem mrok przychodzi znikąd, czasem pojawia się właśnie tam, gdzie światło jest najmocniejsze, a lato potrafi skrywać tajemnicę - a nie wszystkie powinny zostać odkryte.
UWAGA
Dużo błędów bo pisać nie umiem. A rozdziały będą okazjonalnie wystawiane ale tak czy inaczej zapraszam do czytania.