Kppsmb
"Więc, jesteś adoptowany?
"Najwidoczniej."
"Więc twój tata... On nie jest...?"
"Na to by wyglądało"
"Huh." Theo popatrzył na Harry'ego przez te szare oczy, które w dymie wydobywającym się z kotła pomiędzy nimi wydawały się srebrne. "Ale jesteś Dziedzicem tego... rodu Prince, więc pewnie on-?
"Tak. Prawdopodobnie." Harry spojrzał ostro na Theo. "Nie wiesz kim on jest, prawda?"
"Nie." Theo spojrzał na niego równie ostro. "Gdybym wiedział, to bym ci powiedział. Wiesz, że bym to zrobił."
"Wiem."
Coś się rozluźniło w klatce piersiowej Harry'ego. Coś, co się zacieśniało od śmierci Cedrica. Może nie mieć już przyjaciół, czy Syriusza, a nawet nie wiedzieć kim w ogóle jest, ale chociaż ma to. Przynajmniej ma Theo.
Lato 4-tego roku, a Harry jest zupełnie sam, zmagając się ze swoim żalem i nagłym odkryciem, że James Potter nie jest jego ojcem. Wsparcie przychodzi w dziwnej formie. W postaci Theo Nott-a, syna śmierciożercy. Dziwny przyjaciel, który twierdzi, że pomoże mu znaleźć jego prawdziwego ojca, kimkolwiek ten Lord Prince by nie był.