Przytul_Misia
- Reads 451
- Votes 92
- Parts 16
- Zawsze jesteś takim chujem, czy tylko, gdy coś bierzesz?
- A ty zawsze jesteś taka święta, czy tylko udajesz?!
Po tych słowach siedzimy zamknięci w windzie, już parę minut w ciszy. Co robi się powoli niekomfortowe, szczególnie, że ciągle się kłóciliśmy.
- Dobrze się czujesz? - pytam, gdy widzę jak chłopak powoli zaczyna blednąć. - Maciek, hej, mów do mnie! Maciek! Kurwa.
- Chyba mam klaustrofobię... - mówi, jakby dopiero zdał sobie tego sprawę. - Duszno mi... Boje się, że umrę.
- Oddychaj, oni zaraz tu będą - krzyczę, ale chłopak zaczyna panikować. Przykłada dłonie do głowy i zaczyna się trząść jak galareta. To już nie ten sam Miu, którego zna cały świat. To ten Maciuś, który jest bezbronny i wciąż ma sześć lat. Nie ma pojęcia, co zrobić, ani jak funkcjonować.
Wiem, że to może głupie, ale oglądałam Teen Wolfa. I wtedy przypomina mi się odcinek, który był z atakiem paniki. Kurwa. Tylko tak mogę mu pomóc. Zbliżam się do niego na tyle blisko, że chłopak odsłania swoje śliczne oczy. Chyba nie ma pojęcia, co chcę zrobić. Ja sama czuję jak mocno bije mi serce. To właśnie wtedy moje usta dotykają jego.
Mia zawsze była stanowcza. Może nie była idealna. Nie była jakaś supermodelką, ale zawsze wiedziała czego chce. Nie chciała mieć złamanego serca, a potem poznała Maćka, który miał dwie twarze. Jedną, która znała od dzieciaka jako uczuciowego chłopca i drugiego, jako tego, którego nienawidziła.