cmentarzzapomniach
- Reads 1,323
- Votes 128
- Parts 74
- Dalej, Irino. Nie gryzą. A jeśli już, to tylko wtedy, kiedy ktoś ich sprowokuje.
- Wasza Wysokość... - zaczęła ostrożnie, próbując odpowiedzieć, ale Thorin wybuchnął śmiechem.
- Wasza Wysokość! - powtórzył, niemal dławiąc się ze śmiechu. - Naprawdę, Irino, myślałem, że jesteśmy na „głupi krasnolud".
Kilka krasnoludów przy stole również zaczęło się śmiać, choć nie wiedzieli dokładnie, o co chodzi.
- Nie jestem pewna, czy nadal mogę tak mówić... - mruknęła, nie patrząc na niego.
Thorin nachylił się bliżej, jego ton był niższy, bardziej osobisty.
- Możesz mówić, jak tylko chcesz. Ale jeśli będziesz mnie tytułować jak Balin, zacznę się zastanawiać, czy nie zamieniłem Iriny na jakąś inną kobietę.
- Nie... nie zamieniłeś - wymamrotała, a jej policzki znów oblał rumieniec.
- To dobrze - odpowiedział, zadowolony z jej reakcji. - Bo tamta Irina była jedyna w swoim rodzaju. I nie wyobrażam sobie, żebyś nagle stała się kimś innym.