tumbarozs
- Reads 39,758
- Votes 1,443
- Parts 28
Deszcz bębnił o szyby szpitalnej sali. Ona leżała nieruchomo, próbując zignorować ból, który wcale nie zniknął. On siedział na sąsiednim łóżku, z rozciętym łukiem brwiowym i zmęczeniem wypisanym na twarzy.
Dwoje obcych, każde na własnym dnie. Nie wiedzieli jeszcze, że ta sala stanie się początkiem - nie końcem.