VRabbit
Świat oddycha spiralami.
Jedne prowadzą do wiedzy.
Inne - do ruin.
Ellari od dziecka uczono, że wszystko można opisać, zmierzyć i zamknąć w zapisie: impuls, anomalię, linię struktury. W świecie, w którym porządek jest najwyższą wartością, a każdy odchył musi zostać nazwany, zbadany i podporządkowany, nie ma miejsca na rzeczy niewytłumaczalne.
A jednak pod jej skórą zaczyna pulsować coś, czego nie da się wpisać w żadną klasyfikację.
A cisza nie jest pusta - lecz czujna, jakby odpowiadała na myśli.
Gdy spirale przestają być jedynie zapisem, a granica między badaniem a zakazem zaczyna się kruszyć, Ellari zostaje wciągnięta w ciąg decyzji podejmowanych szybciej, niż ktokolwiek zdąży zadać pytanie „czy wolno". Rada obserwuje każdy krok. Miasto słucha uważniej, niż powinno. A wyprawa, która miała być rutynową odpowiedzią na anomalię, staje się drogą prowadzącą coraz dalej - poza bezpieczne struktury, poza znane granice, poza to, co da się kontrolować.
Im dalej idą, tym wyraźniej czuć, że stawką nie jest już tylko wiedza.
Każdy wybór niesie konsekwencje.
Każdy błąd zostaje zapamiętany.
I gdzieś pomiędzy tym wszystkim Ellari coraz częściej ma wrażenie, że nie jest sama - nawet wtedy, gdy nikt nie stoi obok. Jakby ktoś szedł zbyt blisko. Zbyt cicho. Jakby czyjś oddech niemal dotykał jej karku, przypominając, że jest obserwowana nie tylko przez Radę, ale przez kogoś, kto rozumie więcej, niż mówi, i widzi więcej, niż powinien.
To opowieść o wyprawie, która zmienia się w próbę.
O decyzjach, które zapadają w cieniu cudzej władzy.
O więziach, których nie powinno się otwierać - a które i tak domagają się uwagi.
Bo nie każde echo jest tylko wspomnieniem.
I nie każdy, kto idzie obok, pozwoli odejść bez ceny.