_Show_You_World_
"- Cześć, mieszka tu może Doktor Stephen Strange?
Rudowłosa nie odpowiedziała, a jedynie otworzyła szerzej drzwi, by dziewczyna mogła bez problemu wejść. Zaraz skierowała się w tylko sobie znaną stronę, lecz prędko zdała sobie sprawę, że Eleanore za nią nie szła.
- Idziesz napić się jakiejś herbaty? Czy stoisz tu i czekasz, aż doktorek wróci z zakupów?
- Może wrócę później? Jak już będzie? - mruknęła zażenowana szatynka, wskazując kciukiem za siebie. Meredith, choć jej imienia Eleanore nie znała, onieśmielała ją w jakiś niewytłumaczalny sposób i sama nie wiedziała, dlaczego.
- Przestań, przecież nic ci nie zrobię. Chyba. - odpowiedziała niebieskooka, wzruszając ramionami. Widząc minę Eleny, zaśmiała się tylko i szturchnęła ją w ramię. - Żartuję. Chodź, Strange powinien zaraz wrócić.
Eleanore uśmiechnęła się niezręcznie, ale ruszyła za nią. Musiała jej zaufać, nie miała innego wyjścia.
- A co cię w ogóle sprowadza w nasze skromne progi? - zagadnęła Mary, spoglądając na dziewczyna ukradkiem.
- Wanda Maximoff."
~~~
Historia jest połączona z innymi książkami z mojego kanonu!