bookwithllorka
W małym mieście nic nie powinno dziać się po zamknięciu lokali. A jednak „Bon Appétit" od lat ma jedną noc w miesiącu, o której nikt nie mówi głośno. Okna są zawsze szczelnie zasłonięte, drzwi zamykane wcześniej niż zwykle, a mimo to przechodnie przysięgają, że wtedy słychać muzykę inną niż wszystko, co kiedykolwiek puszczano w restauracji.
Valerie i jej współlokatorka June pracują tam jako zwykły personel. Zmywanie, kelnerka, porządki po zamknięciu rutyna, która daje im dach nad głową i spokój. Do czasu.
Pewnego dnia zostają w pracy zbyt długo. Przypadek, zmęczenie, brak refleksji nad kalendarzem. To właśnie ta noc ta, o której krążą szeptane legendy. 24:00. I wszystko się zmienia.
Restauracja nagle przestaje przypominać znane im miejsce. W środku pojawiają się ludzie, których nigdy wcześniej nie widziały obcy, zimni, ubrani na czarno, jakby wszyscy przyszli z tego samego, nieznanego świata. Atmosfera gęstnieje z każdą sekundą, a muzyka pulsuje w ścianach jak coś żywego.
Dziewczyny chowają się w cieniu, obserwując. Ale im dłużej patrzą, tym bardziej rodzi się pytanie: czy naprawdę są niewidzialne? A może ktoś już od dawna wie, że tam są?
I jeśli wiedział... to dlaczego pozwolił im zostać?
Nie pozwalam na kopiowanie mojej pracy!