Ulubione
3 stories
Gdy płonie ciemność ( nie tonę) by AMTamarska
AMTamarska
  • WpView
    Reads 129
  • WpVote
    Votes 20
  • WpPart
    Parts 4
"Gdy płonie ciemność ( nie tonę)" to tomik poezji, w którym słowa stają się świadkami emocji, których nie da się wykrzyczeć. To przestrzeń między światłem a cieniem, gdzie pulsuje zmęczenie, tęsknota i niewypowiedziany żal, a jednocześnie trwa delikatna nadzieja. Wiersze drżą w ciszy, osiadają jak kurz na sercu, pozostawiając ślad tego, co ważne, choć ulotne. To poezja o chwilach, które bolą i unoszą jednocześnie - o życiu, które mimo ciemności nie pozwala tonąć. Każdy wers jest zaproszeniem do uważnego spojrzenia w głąb siebie i odkrycia w ciemności tego, co potrafi przetrwać, gdy wszystko inne znika.
Nie trzeba mnie ratować by AMTamarska
AMTamarska
  • WpView
    Reads 492
  • WpVote
    Votes 113
  • WpPart
    Parts 11
Emocje zaklęte w słowach, cicho, nieśmiało, jakby dusza bała się mówić zbyt głośno. Ułożone z rozsypanych liter, które długo nie znały swojego miejsca, a jednak odnalazły się w ciszy wersów. Między linijkami pulsuje zmęczenie, tęsknota i niewypowiedziany żal, jak ślad po czymś, co było ważne, a odeszło bez pożegnania. Każde słowo niesie ciężar tego, czego nie dało się zatrzymać i delikatność tego, co wciąż próbuje przetrwać. Te teksty nie krzyczą. One drżą. Proszą tylko o chwilę uważności, o jedno ciche spojrzenie w głąb. Bo czasem ból nie potrzebuje ostrych krawędzi - wystarczy, że osiada w słowach jak kurz na sercu i zostaje tam na długo.
To tylko trener by AMTamarska
AMTamarska
  • WpView
    Reads 337
  • WpVote
    Votes 68
  • WpPart
    Parts 15
Od tamtej pamiętnej nocy w piwnicy minęła dekada. Dziesięć długich lat, które nie przyniosły Remigiuszowi ani ulgi, ani zapomnienia. Jakby część niego została tam razem z nią - w chłodzie betonu, w ciszy przerywanej tylko jej oddechem, w strachu, którego nie potrafił jej wtedy oszczędzić. Poczucie winy wżerało się w niego jak rdza. Wyrzuty sumienia paliły go od środka, nie pozwalając oddychać pełną piersią. A sny... sny wracały noc po nocy, jak zacięta płyta. Te same obrazy, te same słowa, ten sam moment, którego nie potrafił ani cofnąć, ani wymazać. A kiedy w jego życiu pojawiła się Kamila, nic nie zapowiadało burzy. Była tylko dziewczyną, którą miał poprowadzić, wesprzeć, nauczyć paru rzeczy o jedzeniu i o samej sobie. Podopieczna. Nic więcej. A jednak burza przyszła szybciej, niż zdołał się zorientować - cicha na początku, niemal niezauważalna, aż nagle uderzyła z siłą, która rozszarpała jego spokój na strzępy. W Remigiuszu zaczęła się walka, jakiej wcześniej nie znał: pomiędzy rodzącym się uczuciem do kogoś, kogo powinien chronić przed sobą samym, a zdradą wobec tej, której zbyt późno zrozumiał, że naprawdę ją kocha. Tamto uczucie - spóźnione, bolesne, konsekwentnie wypierane - wracało do niego jak echo, jak wyrzut, jak przypomnienie wszystkiego, czego nie zrobił, kiedy mógł.