DirinaJadeheart
To nie jest nowa historia.
To jedno z tych fanowskich opowiadań, które mogły powstać tylko w czasach blogów, nocnego czytania „Zmierzchu" i pisania własnych (albo zapisywanie cudzych) tekstów z czystej ekscytacji i potrzeby trwania dalej w tym uniwersum.
„Jak Esme dostała swoją wyspę" to spokojna, romantyczna opowieść o miłości, która nie ratuje świata - ale ratuje człowieka. O Carlisle'u, który zamiast wielkich słów wybiera gest. O Esme, dla której bezpieczeństwo i czułość znaczą więcej niż wieczność. O deszczu w Forks, tęsknocie za słońcem i miejscu, które z czasem staje się symbolem intymności, zaufania i domu.
To historia o traumie i ukojeniach, o zazdrości i oddaniu, o rodzinie, która nie zawsze jest dana, ale bywa wybrana. O nadziei - tej cichej, nieefektownej, ale trwałej.
Opowieść jest zamknięta i kompletna.
Do przeczytania jednym wieczorem - jak list znaleziony po latach między kartkami starej książki.
Disclaimer:
Nie jestem w pełni pewna swojego autorstwa. Tekst znaleziony w folderze na starym komputerze bez oznaczenia autora, wiec może być tłumaczeniem lub zapisem fanfików odnalezionych przed laty na blogach. Nie roszczę sobie żadnych praw, a publikacja ma charakter czysto archiwalny i nostalgiczny.