Diam0nnd_
- LECTURAS 552
- Votos 32
- Partes 1
Lato zawsze należało do tej dwójki.
Od kiedy pamiętali, wszystko robili razem - pierwsze zdarte kolana na starym placu zabaw, pierwsze sekrety szeptane pod rozgrzanym niebem, pierwsze noce, kiedy udawali, że nie boją się ciemności. Dorastali ramię w ramię, jakby świat od początku zaplanował ich w duecie. Sąsiedzi mówili o nich jak o braciach. Nauczyciele wywoływali ich nazwiska jednym tchem. Znajomi wiedzieli, że jeśli szukasz jednego, drugi na pewno stoi tuż obok.
Minho i Jisung.
Dwóch chłopaków zbyt głośnych, zbyt szczęśliwych, zbyt pewnych, że to, co mają, będzie trwało wiecznie.
Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Śmiali się z rzeczy, których nikt inny nie rozumiał. Opierali czoła o siebie w napadach śmiechu. Bliskość przychodziła im naturalnie, bez wstydu, bez zastanowienia.
Dwaj beztroscy piętnastolatkowie, którzy wierzyli, że świat dopiero zaczyna się przed nimi.
Tylko że Minho wiedział coś, czego nie wiedział nikt inny.
Od dłuższego czasu patrzył na swojego najlepszego przyjaciela inaczej. Za długo zatrzymywał wzrok na jego uśmiechu. Zbyt mocno zapamiętywał sposób, w jaki Jisung mruży oczy w słońcu. Zbyt często łapał się na tym, że każde „zawsze będziemy razem" brzmiało dla niego jak obietnica, której bał się wypowiedzieć na głos.
Bo choć zachowywali się jak bracia, choć świat widział w nich nierozłączną dwójkę dzieciaków, dla Minho to już dawno przestało być takie proste.
To lato miało być znowu takie samo - pełne złotych zachodów słońca nad jeziorem, spontanicznych wycieczek rowerowych i rozmów ciągnących się do późnej nocy. Miało smakować lodami kupowanymi na pół i brzmieć ich wspólnym śmiechem odbijającym się od wody.
Miały być nieskończone.
Jednak los chciał dla nich inaczej.
Nie zdawali sobie z tego sprawy, ale to były ich ostatnie wspólnie spędzone wakacje jako dzieci.