ArchitektkaDziwnosci
- Reads 142
- Votes 52
- Parts 17
Każdemu zdarza się czasem coś spieprzyć. Selene może częściej niż innym, ale tym razem przeszła samą siebie.
Plan był prosty.
1) Uciec z więzienia, w którym utknęła na ostatnie 20 lat.
2) Może coś zjeść? Nie miała nic w ustach od kiedy zamknęli ją w tej cholernej wieży.
3) Umrzeć? To też nie byłoby złe wyjście. Przynajmniej nie musiałaby więcej siedzieć sama w zamknięciu.
W każdym razie właściwie jej się udało.
Popełniła tylko jeden, drobniutki, prawie nieistotny błąd.
Porwała przy tym jakiegoś chłopaka.
A może to raczej on sam się porwał? Sam się przecież do niej przywiązał tą nierozerwalną liną i uparł się, że z nią pójdzie... Jakby zupełnie nie bał się potężnej, skazanej na dożywocie w samotności magicznej wariatki...
Gdzie jego instynkt samozachowawczy! Albo rodzice?!
Zaraz, zaraz...
Jak już mówimy o rodzicach, dlaczego ten dzieciak wygląda jak jej przyjaciel z dzieciństwa? Ma te same oczy, włosy i w ogóle...?
Nie mówcie, że porwała syna Mistrza Laurela?
Każdego, tylko nie jego dzieciaka!
Jakiego pecha trzeba mieć, żeby ze wszystkich ludzi na świecie porwać syna swojej pierwszej miłości?!
Niech Magia ma ją w swojej obronie!