Jekimozuma
Nie planowała go porwać.
Nie planowała go ratować.
Właściwie nie planowała niczego.
Pracując w lombardzie, nauczyła się jednego - ludzie są najbardziej niebezpieczni wtedy, gdy nie mają już nic do stracenia. Jedna zła decyzja. Jeden mały błąd. Ale z każdą kolejną chwilą zaczyna wyglądać bardziej jak początek czegoś, czego nie da się już zatrzymać. Bo najgorsze nie jest to, kogo porwała. Najgorsze jest to... co zrobiła później.