Tori_inkk
Dom jest miejscem, którego Marisol nienawidzi.
Dlatego niemal każdego dnia ucieka z niego z aparatem przewieszonym przez ramię i godzinami włóczy się po ulicach Walencji, fotografując wszystko to, na co większość ludzi nigdy nie zwraca uwagi.
Wieczorami ucieka po raz drugi.
Tym razem na anonimowe forum, gdzie przypadkiem poznaje czworo obcych ludzi ukrywających się za internetowymi pseudonimami. Nie znają swoich imion. Nie wiedzą, jak wyglądają ani kim są poza ekranem. Wiedzą jednak, że wszyscy mieszkają w Hiszpanii i każde z nich ma własne powody, by nie chcieć wracać do domu.
To, co zaczyna się od kilku przypadkowych wiadomości, powoli przeradza się w przyjaźń silniejszą niż którakolwiek z tych, których doświadczyli wcześniej.
Aż pewnego dnia ktoś rzuca pomysł, który powinien pozostać tylko głupim żartem.
Kilka dni później pięcioro nieznajomych spotyka się po raz pierwszy twarzą w twarz.
Wsiadają do jednego samochodu.
I ruszają przed siebie, zostawiając za sobą wszystko, od czego tak długo próbowali uciec.
Bo może dom nigdy nie był miejscem.
Może od samego początku był ludźmi.