DirinaJadeheart
Są historie, których nie da się po prostu odłożyć na półkę.
Po przeczytaniu całej sagi, dodatków, opowiadań i wszystkiego, co pozwalało choć na chwilę wrócić do Forks, została we mnie pustka. To dziwne uczucie, kiedy świat, w którym spędziło się tyle czasu, nagle milknie. Bohaterowie otrzymują swoje „i żyli długo i szczęśliwie", lecz czytelnik zostaje po drugiej stronie ostatniej strony i wciąż chce wiedzieć, co wydarzyło się później.
Z tej potrzeby powstało „Przesilenie".
To fanowska kontynuacja „Sagi Zmierzch", rozpoczynająca się po wydarzeniach z „Przed świtem". Bella i Edward dostali wieczność, o którą walczyli. Mają siebie, córkę i rodzinę, która przetrwała spotkanie z Volturi. Wszystko powinno być już proste.
Tyle że szczęśliwe zakończenia dobrze wyglądają wyłącznie wtedy, gdy historia urywa się w odpowiednim miejscu.
Bella dopiero zaczyna poznawać siebie jako wampirzycę. Odkrywa własne instynkty, możliwości i granice. Uczy się ciała, które nie jest już ludzkie, oraz życia, którego wcześniej mogła jedynie dotknąć z zewnątrz. Jednocześnie Renesmee dorasta szybciej, niż ktokolwiek był na to przygotowany. Z każdym dniem staje się bardziej samodzielna, coraz częściej zadaje pytania o swoją naturę, przyszłość i miejsce w świecie, w którym od początku była kimś wyjątkowym.
Przed Cullenami otwiera się nowy rozdział. Pełen zmian, nieznanych miejsc, dawnych pytań i odpowiedzi, których nikt wcześniej nie próbował szukać.
„Przesilenie" to historia o odkrywaniu własnej tożsamości, dorastaniu i życiu po szczęśliwym zakończeniu. O Belli, która musi odnaleźć siebie na nowo. O Renesmee, która przestaje być dzieckiem. O rodzinie, która po raz kolejny przekonuje się, że nawet wieczność nie oznacza, że wszystko pozostanie takie samo.
To opowieść dla tych, którzy tęsknią za „Zmierzchem", ale również dla czytelników lubiących histori