spokine
"Biegłem ile sił w nogach, zostawiając za sobą rozwrzeszczanych strażników Kruczego Domu, moje małe mieszkanie na stryszku tego wiekowego, ceglanego budynku i większość arsenału, który posiadałem nosząc miano Kruka. Ani na chwilę nie zwalniałem. Mijałem zatęchłe ulice Stolicy. Burdele i karczmy o tej porze były pełne ludzi, ale ulice świeciły pustkami. Co jakiś czas ktoś wołał mnie po imieniu, nie zwracałem na to uwagi, tylko biegłem w stronę parku przy murze. Wiedziałem, że nie mogę uciec ani główną , ani zachodnią bramą. Jedyną szansę dawała wyrwa w murze znajdująca się w parku, od lat używana przez przemytników i żebraków. Odgarniając liście i gałązki dotarłem do celu."
Po przeczytaniu, jeśli możecie, to proszę powiedzcie, co o tym sądzicie :3 Czy brnąć bardziej w tym kierunku?
Za okładkę bardzo bardzo dziekuje RRadeki :D