PanZapomniany
"Wśród tych zapomnianych przez kosmos kolumn i podłóg tliła się samotna łojowa świeca. Jej cherlawy, wątpliwy niczym dzisiejsza bezinteresowność, płomień dawał jako taką, szkaradną nieco ułudę oświetlenia. Ciepła nie dawała w ogóle. Tajemne, czarne molochy ścian kradły je całe nie chcąc się z nikim dzielić."
Tak wyglądają ostatnie chwile najbogatszego człowieka na Ziemi. Opowieść o tym, że nawet bogowie kiedyś umierają. Tematyka dosyć trudna, a przemyślenia ciężkie ale liczę na to, że się Wam spodoba. Podzielcie się ze mną swoją opinią i wrażeniami, bardzo proszę bo zależy mi na zdaniu odbiorców!