NalesnikNaKanapie
"-Wiem, że zabiłeś moją córkę, nie rozumiem tylko, co tobą kierowało!?- wykrzyczał Irwin, a zaaferowany całą sytuacją Michael wtrącił się szybko, chcąc złagodzić sytuację:
-Panie Irwin, proszę się uspokoić! - upomniał go.- To nie on; śmie pan sądzić, że mój chłopak mógłby zrobić coś takiego?!
-Jasne, że śmiem tak sądzić, to pedał jak ich mało, zresztą pan nie lepszy.- rzucił mu pogardliwe spojrzenie. - Dowody świadczą przeciwko niemu, jest nawet świadek!
-Przecież on kłamie jak z nut!- zaprzeczył Clifford, ramieniem lekko osłaniając swojego chłopaka.- Mówi to z takim spokojem jakby to wszystko było jakąś sztuką teatralną!- starał się wytłumaczyć mu sytuację, jednak złotowłosy nie chciał go słuchać.- Temu człowiekowi nawet z oczu źle patrzy!
-A ja mam wrażenie, że pan po prosty dyskryminuje to, że jest inwalidą i przez to nie umie utrzymać zimnej krwi! - sfrustrowany biznesmen wyrzucił ręce w góre.
-Teraz naprawdę pan przesadził! - Tym razem zielonooki wiedział, że nie uda mu się utrzymać nerwów na wodzy i dłuższa obecność prowokatora w tym samym pomieszczeniu,mogłaby zakończyć się kolejną tragedią. - Proszę opuścić to pomieszczenie, w tej chwili.- Wbił wzrok w podłogę wskazując dłonią drzwi z dębowego drewna.- Serdecznie proszę o telefon, kiedy już pan ochłonie.
Flecher tylko wymruczał coś niezrozumiałego pod nosem i z głośnym hukiem opuścił biuro detektywa Michaela Gordona Clifforda."
❌TO NIE JEST TŁUMACZENIE❌
Książka jest w 100% pomysłem; @wesoly_nalesnik oraz @TypowaKanapa zabrania się kopiowania itp.
Rozpoczęcie: 28/03/2017
Zakończenie: --/--/----