bakuofficial
Żyjemy w ciężkich czasach. Można by nawet rzec, że już gorzej być nie może. Zwykle jednak, gdy ludzie tak mówią, sytuacja często się pogarsza. Ale czy świat mógłby zepsuć się jeszcze bardziej? Albo raczej, czy ludzie mogliby go zepsuć jeszcze bardziej?
Ludzkość dała życie sztucznej inteligencji, która miała zrewolucjonizować światową gospodarkę i ułatwić wszystkim życie, tym samym jednak sprowadzając na nie zagładę.
Ludzie o tym nie mówią. Nie chcą. Boją się.
Rządowe media wciąż powtarzają o rewolucji, erze zmian i postępów. Życie natomiast wygląda teraz jak w filmach science- fiction, w których nowoczesna technologia koloruje chaotyczny obraz świata pełen nieszczęścia i wojen.
Życie miało być łatwe, piękne, harmonijne. Tymczasem stanowią je wojny domowe. Coraz więcej bezdomnych zasiadla ulice biednych dzielnic. Bez przerwy powiększają się grupy ruchów oporu tworzone przez świadomych tego zepsucia idealistów, zbyt dumnych by dać się podpiąć pod wszechobecną sieć niewolnictwa ludzi. Bo chyba tak można określić to życie.
Światem rządzi system. Jeśli się nie podporządkujesz, stajesz się wirusem, którego trzeba się pozbyć.
Stolicę i większe miasta, które jeszcze nie upadły, poddały się temu porządkowi rzeczy i jakoś funkcjonują. Ludzie żyją dość biednie, ale żyją. Chyba że jest się milionerem, wtedy żyje się nawet dobrze. Ale co człowiekowi po tym, skoro jest ślepy i nie widzi tego wszystkiego?
Obywatele wegetują wychowując dzieci, chodząc do prac, których jeszcze nie zastąpiły maszyny, żyjąc z ochłapów tego co im pozostało. Dawno stracili już nadzieję na lepsze życie.
Trwa wojna, o której wiedzą nieliczni. Wojna, w której wydaje się, że wynik jest przesądzony.
Jednakże...
Nie tylko maszyny mają swoje tajemnice.