-_anger_issues_-
- Reads 24,510
- Votes 1,965
- Parts 61
Siedziałyśmy na dość wysokim wzgórzu i patrzyłyśmy w cudowne nocne niebo. Frisk opierała głowę na moim ramieniu i co jakiś czas mówiła o tym jak uwielbia patrzeć w gwiazdy.
-Te są takie prawdziwe, nie tak jak w podziemiu. Cieszę się że potwory też nareszcie mogą na nie patrzeć... - szepnęła.
Spojrzałam na nią ciepło, w jej oczach odbijał się blask tych wszystkich małych światełek.
-Ja osobiście znam gwiazdę, taką prawdziwą. Jest cudowna i miła dla wszystkich, kocha pomagać innym i potrafi wzbudzić miłość w każdej nawet najgorszej istocie. - powiedziałam.
Poczułam jak Frisk lekko się poruszyła. Podniosła się i spojrzała na mnie z uśmiechem na ustach. Widziałam że lekko się zarumieniła. Splotłam nasze palce i szepnęłam patrząc jej w oczy:
-Jesteś moją prawdziwą gwiazdą Frisk.
Powoli przysunęłam się do niej i delikatnie ją pocałowałam. Brunetka natychmiast oddała pocałunek, położyłam dłoń na policzku dziewczyny. Moje serce wybijało rytm szczęścia.
-Kocham cię Frisky... - szepnęłam między pocałunkami.
Dziewczyna odsunęła się ode mnie i spojrzała na mnie radośnie.
-Ja ciebie też... - szepnęła.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
W tym opowiadaniu Frisk ma szesnaście lat, a Chara i Azzy siedemnaście.