kornela1218
- Прочтений 118,387
- Голосов 3,832
- Частей 44
Rose mieszkała przez siedemnaście lat w sierocińcu.Kiedy jej marzenie się spełnia i zostaje adoptowane przez bogatych prawników, jest szczęśliwa.Jednak jej radość szybko się kończy kiedy
poznaje syna małżeństwa, Kendjiego.
-Rozumiem, że to przez pewnego osobnika.
-Już nie mam sił tłumaczyć się.Nie wiem jak to się zaczęło.-Schowała twarz w dłonie.-Nie chce tak.
-Spodziewałem się tego.-Zerknęła na niego.
-Chłopcy szybciej się zakochują.Pamiętaj o tym.-Lekko otworzyła usta.
-Nie prawda.-Zaczęła się śmiać.
-Nie mówię o zauroczeniach.Tylko o prawdziwej miłości Rose.Jesteś w pięknym wieku i w nim każda sympatia jest piękna i będziesz je pamiętać do końca życia.-Uśmiechnął się i podał jej szklankę.
-Już kolejny raz mnie pocałował.-Wypiła całą zawartość.
-Yhm.-Mruknął.
-Jesteśmy rodzeństwem.-Rzuciła kubek o stół.Syknęła kiedy odłamek lekko przeciął jej skórę.Przyłożyła palce do ust i lekko ssała.
-Nie z krwi i kości to różnica.-Westchnęła i podniosła się.Wzrokiem szukała dziewczyn, ale w tłumie nie mogła nikogo rozpoznać.