jnata2002
Już miesiąc szukam jakiejś sensownej współlokatorki, ale jak do tej pory nic. Albo to prostytutki albo cnotki, które jak widzą że chodzę w bieliźnie po mieszkaniu to następnego dnia ich nie ma. Dzisiaj po raz chyba już setny, przychodzi dziewczyna na zobaczenie jak się tu mieszka. Proszę Boga żeby to była jakaś normalna laska, która nie będzie chciała wypedzić ze mnie szatana.
Czy przez jedno spojrzenie, kilka słów i przypadek można kogoś pokochać?
A może to tylko wyobraźnia płata figle?
A on wcale mnie nie podrywa?