- Zapraszam moją księżniczkę.
Jednak zamiast śmiechu usłyszał głuchą ciszę. Podniósł wzrok i w miejscu, gdzie powinna znajdować się piękna białowłosa, zobaczył Keitha gapiącego się na niego jak na jeszcze większego idiotę, którym już i tak był w jego oczach.
- Kościsty tyłek? - spytał raczej samego siebie niż osobę naprzeciwko.
- Nie kurwa, Batman - mruknął. - Mogę wejść? Czy jeszcze czekamy na mojego lokaja, Alfreda?
⭐ ZAKOŃCZONE ⭐
Lance popełnił ogromny błąd, mówiąc swojej matce, iż przyprowadzi chłopaka na święta Bożego Narodzenia. Keith zrobił jeszcze większy błąd, zgadzając się grać udawanego chłopaka Lance'a.
" - Przejmę twoje obowiązki w robieniu prania, jeśli zostaniesz moim udawanym chłopakiem na dwa tygodnie. Pasuje ci tak?
Keith musiał zastanowić się przez dłuższy moment. Czy to naprawdę mogłoby mu się opłacać? Lance był dupkiem, nie wiedział też czy udawane umawianie się mogłoby wypalić. Jednak prawie darmowe pozbycie się swoich obowiązków, to jednak coś niecodziennego i cennego.
- Okej, zgadzam się. "
"W końcu taka była zasada natury - przystosowanie się, instynkt samozachowawczy. Chyba właśnie tego mu brakowało, skoro z własnej nieprzymuszonej woli (...) został z tak błahego powodu jak miłostki do młodzieńca, który najpewniej nawet nie zdawał sobie sprawy ze skali jego poświęcenia."
Powstałe przez chwilowo (zbyt)intensywną fascynacją syrenami i voltronem + by udwowodnić, że jednak nie umarłam pisarsko (jeszcze)
Pidge nie spodziewała się, że nie wyniknie z tego nic dobrego
Voltron au, trochę bardziej school au
Characters: Pidge, Shiro, Lance, Keith, Matt, Hunk, Allura
Pairings: Shidge, Shilura, gdzieś w tle Klance