originsbarth
Bezduszny wiatr zabiera ostatnie trzeźwe myśli. Jego huk zagłusza resztki sumienia. Ciemna noc uniemożliwia widzenie konsekwencji. Zimno sprawia, że już nic nie czujemy.
Mokniemy w lodowatym deszczu, popijając z gwinta. Za ten cały popieprzony świat. Zachowujemy się, jakby miało nie być kolejnych dni, nowych wschodów i zachodów. Jakby ta noc była ostatnią. Jakbyśmy nigdy nie mieli nadziei, że jesteśmy nieśmiertelni.
Nasze nieobecne oczy, podobno zwierciadła duszy - trochę zaszklone, trochę przekrwione. Już nie są oczami normalnego człowieka. W tych oczach działy się niepojęte dla innych rzeczy. W tych oczach płonęła krew niewinnych.