MhjWfg
- Reads 1,037
- Votes 104
- Parts 44
"Mam ochotę rozszarpać co drugą osobę w tej książce." ~ Lisi 2024
"Czy ociepleniem wizerunku nie byłoby nie wiem... powieszenie dwudziestu ludzi?" ~ mój wierny alfa, beta, gamma reader Lisu 2025
Ród Bántirów był starszy niż kraj, którym władali. Mówiono, że bogowie postawili im kraj na grobach własnych przodków. Ich rządy uczyniły z Północy potęgę przed którą niegdyś drżał cały świat. Gdy więc ostatni z ich długiej linii, książę Arthur, zaczyna mieć problemy ze spłodzeniem potomka, ciężko mu się dziwić, że zaczął sięgać po drastyczne metody. Mógłby tracić przez poród żonę po żonie, gdyby z ulic jego miasta nie wypełzła sierota o jego rysach.
Mimo tego daru od bogów, Arthura nieszczególnie ucieszyła obecność bękarta na jego dworze, który w dodatku chyba samoistnie jak szczur narodził się z brudu i kurzu ulic. Benny'ego czeka jeszcze długa droga, by udowodnić światu, że jest godny zasiąść jako jeden z książąt przy nieskończonej rzeszy swoich przodków.
Będę bardzo wdzięczna za wszelkie możliwe komentarze, bądź jakiekolwiek znaki, że ktoś to czyta <3