shinitai_
Antonina Liszka miała poważny problem z ludźmi.
Nie tylko tymi bliskimi, lub tymi którzy złamali jej serce. Ogólnie z wszystkimi.
Szkolna harówka zajmowała jej głowę bez przerwy, skutecznie zagłuszając ból istnienia, niewymówioną samotność i tęsknotę do osoby, która nigdy nie będzie jej.
I nagle, tak po prostu, szkoła się kończyła.
Nie ma egzaminów, do których mogłaby się przygotować, przedmiotów, których mogłaby się uczyć na zapas, ani lektur - nudnych jednak będących jakąś formą zajęcia.
Nadeszły wakacje - czas relaksu, spokoju, odreagowania po maturach i ładowania energii na następne męczące lata!
Tylko jeden miesiąc, zanim znów będzie mogła rzucić się w objęcia błogiej pracy.
Jednak rany na rękach już zaczęły robić się coraz głębsze i głębsze.