tanthini
- LETTURE 82,212
- Voti 3,907
- Parti 35
Kobieta zmarszczyła żałośnie brwi, skrzyżowała ramiona na piersiach i bezwładnie oparła się barkiem oraz czołem o framugę.
„Przepraszam", powiedziała cicho.
Powoli uniósł swój ulubiony, gliniany kubek z zimną już kawą. Upił łyk. Wciąż się nie obrócił.
„Twój pies wiernie czekał w budzie."
Słowa zabolały, a drżący głos, którego nie słyszała od miesięcy, tylko wzmógł cierpienie.
I - Nieoficjalnie
II - Chłód
z dedykacją dla mariposki
z podziękowaniami dla missAxr