LidiaKowalska
On zawsze był jego idolem. Odkąd zobaczył go na deskach teatru, nie znał już dla siebie innej przyszłości niż ta artystyczna. Tego dnia, kiedy opuścił scenę na zawsze, serce wielbiciela miało nie zaznać już nigdy ukojenia. Kto by się spodziewał, że spotkają się kolejny raz, osobiście, i to... na komisariacie. On - bezdomny śpiewak z kapeli podwórkowej, on - przenikły cynizmem komisarz.