WieloZnaczny
Wierzyłem, że zbuduję dom na zgliszczach i uciszę demony. Myliłem się.
Ten tomik to moment zrzucenia pancerza i pożegnania z iluzją, że posiadanie kogoś na zawsze było mi dane. Nie mam już siły walczyć o jutro, które wymyka się z rąk. Zostaje tylko zmęczenie, niepewność i ból - jedyni stali towarzysze.
Przestałem szukać portu. Przestałem dbać o to, co będzie.