SFIS444
Rozdział I - Ogień pod skórą
Wieś Głuszczyzna nie była miejscem, które trafiało na mapy królestwa. Nie leżała przy żadnym trakcie handlowym, nie miała karczmy z własnym piwem ani nawet cmentarza z legendą. Ot, skupisko domów rozrzuconych pośród pagórków i zarośli, gdzie ziemia była twarda, a języki jeszcze twardsze. Ludzie tu nie pytali „jak się masz?", tylko „czy przeżyłeś noc".
Artur Fiks urodził się jako trzecie dziecko miejscowego kowala i jedyne, które nie miało silnych ramion ani ochoty całymi dniami walić młotem w żelazo. Od początku wydawał się... inny. Nie że magiczny czy szczególnie błyskotliwy, ale miał ten specyficzny rodzaj nieprzystosowania, który sprawia, że człowiek zaczyna szukać odpowiedzi w księgach, zamiast w narzędziach. I to już wystarczyło, żeby patrzono na niego podejrzliwie.
Ojciec mówił o nim z niecierpliwością. Bracia - z pobłażliwym rozbawie