poprostugosia
W tej płytkiej lekturze nie oddalamy się zbyt daleko od swoich grzanych, jeżeli spółdzielnia mieszkaniowa jest w porządku, polskich mieszkań. Akcja toczy się w Olsztyńskim liceum ogólnokształcącym, wymyślonym na rzecz tego czegoś. Jest to zwyczajne liceum, jakich setki, a w tym zwyczajnym liceum zwyczajni ludzie, jakich miliardy. Biedni mieszają się z bogatymi, a bogaci z biednymi. Prymusy z gulonami i... Analogicznie na odwrót.
Kajetan to ten typ dzieciaka, któremu się po prostu zazdrości. Rodzice z własną firmą, piękny dom, oceny najlepsze w szkole a do tego nienaganny wygląd, którym to już w gimnazjum zasłużył sobie na wianuszek wielbicielek. W szkole zabawia się z najlepszymi, tak zwaną elitą. Dla ludzi swojego pokroju jest nawet znośny, dla reszty, cóż... Pozostaje tylko wyniosłość, bezczelność i arogancja.
Marcel z kolei jest tym, z którym dogada się każdy, kto nie zalazł mu za skórę. Ciuchy drugiej świeżości, wiecznie rozczochrane włosy i unosząca się wokół niego woń dymu papierosowego, czyni go typowym szkolnym badasem. Charakter młodego mężczyzny przywodzi na myśl cholernie zbuntowanego nastolatka.
Co się stanie, gdy los postanowi złączyć dłuższym wydarzeniem te dwa mocne charaktery? Czy rozpieszczony, wyniosły, duchem wciąż dzieciak znajdzie wspólny język z buntowniczym, wiecznym nastolatkiem?