panitoffikowa
~~Zamknięta w klatce. Nikt nie był w stanie przewidzieć, że tak to się skończy. Swój wzrok wbiła przed siebie. Co widziała tam? W mroku? Nie była pewna. Czuła się słabiej niż zwykle. Ruszyła do przodu. Nagle obok niej pojawił się stół. Leżały na nim strzykawki, szczypce, przyrządy jakie używa się w gabinetach lekarskich. Wzbudzały w niej strach. Ominęła go. Poszła dalej. Czuła zimny pot na plecach. BANG! Silny ból w ramieniu. Leciała jej krew, za nią z pistoletem stał mężczyzna, cały od stóp do głów był ubrany w uniform oficerski. Rzuciła w niego strzykawką i postanowiła uciec, otrzymała dodatkowe strzały w plecy. W pewnym momencie podłoga załamała się pod nią. Leciała w dół. W nieskończoność...~~
Otworzyła oczy. Ciemność. Próbowała się podnieść ale oberwała głową w sufit. Co do cholery? Pomyślała. Miała ograniczone ruchy, była w jakimś...worku? Traciła tlen, trzęsła się z zimna. Co robić?