kisiegg96
Dwoje ludzi na drewnianym pomoście, w świetle zachodzącego słońca. Ona - po przejściach, ale z sercem, które wciąż potrafi kochać. On - jej spokój, jej oparcie, jej wybawiciel. Siedzą blisko, wtuleni, jakby cały świat mógł im się właśnie zawalić, a i tak by wytrzymali. W tym jednym momencie liczy się tylko to, że są obok siebie - wreszcie bez lęku, wreszcie bez samotności.